Papusza

Zdjęcie główne działu Papusza

Papusza – Angelika Kuźniak

                Angelika Kuźniak znana jest jako autorka opowieści reporterskich, uhonorowana trzykrotnie nagrodą Grand Press. Jej książka Papusza została wydana w 2013 r. we Wrocławiu w wydawnictwie Czarne. Książka przedstawia w formie opowieści reporterskiej życie Bronisławy Wajs-Papuszy pierwszej cygańskiej poetki, którą odkrył Jerzy Ficowski, a „wyniósł na piedestał” Julian Tuwim. Papusza w języku Cyganów oznaczało lalkę.

                Z zainteresowaniem śledziłem losy Papuszy od jej urodzenia (w roku 1908 lub 1910, nie zachowały się dokumenty potwierdzające dokładną datę) aż do śmierci w 1987 r. w Inowrocławiu. Jej cygańskie życie nie było usłane różami. Od najmłodszych lat była inna niż wszystkie Cyganki. Przede wszystkim była ciekawa życia. Od żydowskiej sklepikarki nauczyła się czytać i pisać. Odznaczała się niezwykłą wrażliwości. W swoich piosenkach – wierszach wyrażała bezgraniczny zachwyt do otaczającej ją przyrody: szczególnie do lasów, z którymi tabory cygańskie były tak ściśle związane, a także do słońca, ptaków, jezior, „ …takiej zażyłości z lasem, jaką wyrażają jej pieśni, nie spotkamy w polskiej poezji ludowej” – napisze Wisława Szymborska po przeczytaniu „Pieśni Papuszy”.

                Talent Papuszy odkrył Jerzy Ficowski, który za radą przyjaciela po wyjściu z więzienia dołączył do taboru Cyganów ( w roku 1949). Papusza w swojej twórczości nie naśladowała nikogo, po prostu odczuwała potrzebę wyrażenia w piosenkach – bo tak nazywała swoje wiersze pisane w języku cygańskim – co czuła. Pochlebnie oceniali jej twórczość również Julian Tuwim, Julia Hartwig oraz Julian Przyboś.

                Kiedy ukazały się jej wiersze w tłumaczeniu na język polski Ficowskiego oraz Cyganie polscy. Szkice historyczno – obyczajowe” nad Papuszą zgromadziły się czarne chmury, spotkał ją ostracyzm, najbliżsi ją odtrącili. Papusza zaczyna chorować psychicznie, (choroba będzie jej towarzysza z przerwami do końca życia). W listach do J. Ficowskiego pytała: „ Jak się przed pieśniami schowam?”. W nasilających się atakach choroby paliła swoje wiersze.

                Lektura wywołuje smutne refleksje nad życiem tej doświadczonej przeciwnościami poetki, chociaż kobiety bardzo silnej. Rozumie ona, „że nadejdzie czas, gdy będą Cyganie żyć jak uczciwi ludzie, wszystko, co cygańskie pomalutku zginie.” Cieszyła wiadomość, że dzięki Ficowskiemu, a przede wszystkim Tuwimowi Papusza została członkiem Literatów Polskich, który wspomagał ją finansowo. Smuciły informacje, że adoptowany syn Tarzan i jej najbliżsi nie akceptowali jej twórczości. Spotkał ją ogólnopolski ostracyzm. Sama w końcowych miesiącach akceptowali jej twórczości. Spotkał ją ogólnocygański ostracyzm. Sama w końcowych miesiącach swego życia stwierdziła: „Z taboru byłam, teraz znikąd jestem”. Jej osobisty sukces – została pierwszą poetką cygańską – stał się dla niej przekleństwem.

                Książka A. Kuźniak oprócz ciekawych losów Papuszy i jej taboru dostarcza również informacji o polityce PRL wobec Cyganów. Zabiegi polskiego rządu w latach 50. zmierzały do tego, by Cyganie przeszyli z koczowniczego trybu życia na tory „produktywnego życia osiadłego”. Cyganie opierali się takiej polityce rządu i chociaż zawierali umowy o pracę, często nie zawiadamiając nikogo, wyjeżdżali w nieznane. Jeden z Cyganów mówił : „…życie jest za krótkie, żeby Cygan miał pracować”.

                Należałoby również wspomnieć, że Kuźniak przedstawiła tragiczne losy Cyganów w czasie II wojny światowej. Hitlerowskie Niemcy traktowały Cyganów jak Żydów. Papusza przeżyła chwile grozy na Ukrainie i na Białorusi, szczególnie podczas rzezi wołyńskiej.

                Książkę przeczytałam z zainteresowaniem, dostarcza ona rzeczowych i bardzo ciekawych informacji o życiu Cyganów. Lektura pozwala zrozumieć, że Papusza mimo dramatycznych przeżyć pozostała osobą bardzo wrażliwą, a jednocześnie bardzo silną. Podczas czytania przypominałem sobie obrazy, kiedy jako dziecko obserwowałem przejeżdżając barwne i rozśpiewane tabory cygańskie. Pamiętam też, że do domu dziadka przychodziły Cyganki, chciały wróżyć i wytargować coś do jedzenia.

                Książkę warto przeczytać i wnikliwie ocenić. Na zakończenie z nostalgią przypominam słowa piosenki, którą śpiewa Maryla Rodowicz: „dziś prawdziwych Cyganów już nie ma”.

 

DKK Wągrowiec, styczeń 2016 r.                                                                                             Elżbieta Muszyńska

Galerie

Zobacz ostatnie galerie z wydarzeń w naszej bibliotece

Zdjęcie galerii Tydzień Zakazanych Książek - aranżacje

Tydzień Zakazanych Książek - aranżacje

  • 10.10.2017

Zdjęcie galerii Odjazdowy Bibliotekarz 2017

Odjazdowy Bibliotekarz 2017

  • 19.06.2017

Zdjęcie galerii Tydzień Bibliotek 2017

Tydzień Bibliotek 2017

  • 24.05.2017

Zdjęcie galerii Światowy Dzień Książki

Światowy Dzień Książki

  • 10.05.2017

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2016 - Powiatowa Biblioteka Publiczna